Przypadek Vivian Mayer odc 19 Fatal Error.

Gabinet Dr. Woźniaka, ogromny wiatrak chłodzący
Dr. Woźniak
– Pani Marleno, jak długo będzie Pani milczeć?
Vivian
To Pan milczy, zresztą bądźmy szczerzy nie polubimy się raczej za szybko.
Dr. Woźniak (po krótkiej pauzie, siląc się na spostrzegawczość)
Ślinisz się
Vivian
Słucham?
Dr. Woźniak (maniakalnie)
Wszystkiemu winien jest Wojciechowski, on ma kilkaset dokumentów tożsamości, wszystko może, nic nie musi, jeśli zechce, gwałci zgodnie z prawem w sposób publiczny nawet niewinne trzylatki, podobno nawet robi to dla dobra społecznego
Vivian (zrezygnowana)
Ale po co Pan mi to mówi?
Dr. Woźniak (z łzami w oczach)
Nawiedzają mnie, ciągle we mnie mieszkają, przechadzają się, podziwiają wnętrza, znają moje myśli, patrzą na świat moimi oczami.
Vivian (ze znawstwem)
To się zdarza często, najgorsze jest gdy gość ma nierozwiązane problemy psychiczne lub wręcz bywa autodestrukcyjny, może to dopiec. Kto Pana tak nachodzi Panie doktorze?
Dr Woźniak (z szaleństwem w oczach wstaje i celuje palcem wskazującym w sufit)
Zainstalował mi w mózgu procesor do obsługi ciała, jak usnę staję się kukłą lub lalką, obsługują mną od urodzenia.
Vivian (znudzona)
To może ja już pójdę doktorze, a Pan musi się wziąć za siebie, rozwiązać trochę problemów. Ja miałam małe problemy z moimi głosami, ale teraz gdy trzeba zawsze jest cisza.
Dr Woźniak (poprawiający okulary i odprowadzający Vivian do drzwi)
Tak dziękuję Ci moje dziecko i przestań się ślinić
Vivian
Co? Ja się nie ślinię! Wypraszam sobie!
Dr. Woźniak (zamykając drzwi)
Tak tak, do widzenia.
(Dr. Woźniak zostaje sam w swoim gabinecie. Zmienia się oświetlenie i na ścianie pojawia się twarz Moriartego)
Moriarty
Woźniak do cholery, co wyciągnąłeś z tej Mayer?
Dr. Woźniak
Imperatorze, seniorze, ona jest doskonale wyszkolona, wątpię żeby Vivian Mayer kiedykolwiek istniała
Moriarty
nie wyjeżdżaj z teoriami spiskowymi.
Dr. Woźniak
Mówię serio Imperatorze, ta cała Vivian wygląda na zupełnie normalną
Moriarty (wpada w szał)
Taak? To ja Ci powiem…
(na ścianie niebieski ekran z wielkim FATAL ERROR.
Ujęcie z gabinetu Moriartego. Moriarty próbuje sobie wyrwać włosy z głowy, które trzymają się mocno.)
(zaciemnienie)

(rozjaśnienie)
Palarnia szpitala psychiatrycznego, obecnie pełni funkcję studia filmowego. Vivian kręci razem z Mącą odcinek vloga za pomocą komórki umieszczonej na selfie-sticku. Jest dwunasta w nocy, pełnia, prawie wszyscy śpią, niektórzy wyją do księżyca
Vivian
trzeba umieć kochać, obudźcie to w sobie, pokochajcie swojego Stwórcę. Nie wierzysz w Stwórcę? Nie szkodzi, ważne że chcesz zmienić świat. Skończy się prymat religii grupowych, pora na multikulti, każdy niech sam decyduje o obrządku swojego Boga
Mąca
Stop. Bardzo dobrze. To może teraz zwróć się do wszystkich religii świata
Vivian (odgarniając włosy z oczu)
Musicie w końcu spróbować się porozumieć. musicie nauczyć się mieszać ze sobą, nie osiągniemy zbawienia dopóki nie dojdziecie do zgody. Widzę to tak, szanuję Was, ale musicie stać się mną, to jest naturalna droga ewolucji. Dzisiaj miałam taką sytuację, małe dziecko spytało mnie, dlaczego na świecie ciągle trwają wojny. I co odpowiedzieć temu dziecku? Czy powiedzieć że ludzie są źli? Że są dobrzy i źli? Ci dobrzy to my. Otóż nie jesteśmy źli, ani my ani wy ani oni, po prostu nie możemy się dogadać i to mnie wkurza.
Mąca(rozluźniony)
Uo Viv, rozkręcasz się podoba mi się twój flow. Do naszych widzów, którzy dopiero włączyli monitory przypominam że zbawienie to nie coś co samo do nas przyjdzie, na przyjemność zbawienia musimy sobie sami zapracować.
Vivian
Myśleliście że zbawienie samo się zrobi. No tak jasne najlepiej żeby było bardzo efektowne, żeby był wielki potop, albo pożary, trzęsienia ziemi i w końcu świetlista postać na niebie, ogólnie dużo efektów specjalnych, zorze polarne. No i zaczyna się, kto był dobry, kto zły, kto komu zawinił, słowem sąd. Tak to sobie wyobrażacie? Nie wierzę w sądy. Moim zdaniem musimy sobie sami zapracować na zbawienie, musimy udowodnić że jesteśmy w stanie żyć w zgodzie, że nie ma wojen i biedy, wszyscy żyją dostatnio, nie ma nonsensu bogacenia się…
Mąca
Dobra starczy, myślę że wystarczy, no świetnie Viv dziękuję Ci za udział w Naszym zbawiennym show. Pokój, Dobro, Piękno, Miłość, Czystość i Prawda.
(Obydwoje uśmiechają się do siebie i poklepują po plecach)
Vivian (pokazuje like button)
I nie zapomnijcie subskrybować!



Przypadek Vivian Mayer odc 18 confetti

Mąca (nadal rozmawia ze Skałą, Vivian i Hanką)

Mojej iluminacji winien jest Owsiak, a dokładniej jego ludzie. To było latem, miałem już mocno w głowie jeśli chodzi o psychozę i szukałem pracy w jego telewizji. W psychozie jestem totalnie skoncentrowany i potrafię świetnie wpływać na ludzi. Niektórym w firmie się to nie podobało i krótko mówiąc ktoś dosypał mi kokainy i amfetaminy do herbaty.

Hanka
o niee to straszne, ale ludzie tak robią mojej znajomej też się to przydarzyło. Ale nie wiń ich o to, miałam chłopaka co pracował w telewizji, media to strasznie szmaciarska branża.

Mąca
Ale ja nikogo nie winię, mi to było potrzebne. To prawda że na koniec stałem się agresywny i odwieźli mnie do szpitala, ale przynajmniej miałem swój moment sam na sam ze Stwórcą, gdzieś na stacji Metra Wilanowska

Skała
Totalnie kultowa stacja . jej rozmieszczenie, te pięterka no i system linii który ogłupia, ale tylko z pozoru

Vivian
I co powiedział Ci Stwórca?

Mąca
Stwórca nie musi mówić. Nagle, przez krótką chwilę rozumiesz wszystko i widzisz dokładnie przeszłość, przyszłość i wszystkie punkty zwrotne. Masz gotową koncepcję, wszystko do niej pasuje, każda Twoja myśl ma znaczenie. Szkoda że ten moment trwa tak krótko, nie zdążyłem zrobić notatek pamięć momentalnie zatarła się, od czasu do czasu ta pamięć wraca i kilka elementów układanki zaczyna pasować, jest to zawsze miły moment i świętuję go zapaleniem lampki dziękczynnej na macanko.com, zrobiłem do tego specjalną aplikację.

Hanka
Chłopaki chodźcie uciekniemy wszyscy z tego szpitala, strasznie kiepsko tu karmią a ja też tęsknie za ścinaniem drzew i wspinaczką

Mąca
Uciec można zawsze, ale oni Cię wszędzie namierzą. Mają specjalnie wyszkolone służby i posługują się kryptonimami operacyjnymi, tacy jak my mają swój kod, to f20, stworzony przez Moriartego po to by lepiej kontrolować placówki psychiatryczne.
Skała
Musisz myśleć perspektywicznie, masz szczęście w pewnym sensie bo Twoje właściwości pojawiają się tylko jak sobie popijesz
Mąca
Special Powerrrrs
(Panowie wymieniają między sobą system klaśnięć i przyklepań piątki)
Vivian
Hanuś wyjdziesz lada moment i wszyscy spotkamy się na wolności. Będziemy walczyć o zbawienie i przy tym dobrze się bawić.
Hanka
No jasne Viv, jesteśmy przecież Zgraną Paczką
Mąca
Kompletnie zgraną!
Wszyscy radośnie się śmieją i przyklepują piątki po korytarzu sunie Dr. Woźniak. Spiskowcy natychmiast cichną.
Woźniak
Mąciewicz kiedy zaczniesz się myć? Jak chcesz wyjść na wolność z taką twarzą?
(Twarz Mąciewicza pokryta jest krwią z nosa i popiołem z popielniczek)
Mąca
Doktorze najwyższy prokuratorze Twoja obecność wpływa na mnie kojąco i z sekundy na sekundę zdrowieję. Twoja aura wreszcie przemówiła mi do rozsądku
(to rzekłszy Mąciewicz oddala się w kierunku łazienki ze śpiewem „Mydło wszystko umyje nawet uszy i szyje etc.”
Woźniak
Pani Marleno proszę do mojego gabinetu, mamy parę spraw do obgadania
(Oficjalnie w tym świecie Vivian nosi imię Marlena)
Vivian z westchnieniem opuszcza przyjaciół i wraz z Woźniakiem odchodzą. Skała i Hanka długo i komfortowo milczą. Zjawia się Mąca, czysty na twarzy
Mąca
I powiadam wam że spadnie srebrny deszcz i będziemy wtedy bardzo blisko samego epicentrum. Och zbawienie to taka cudowna rzecz, oczyszczająca i pełna zadziwiającego piękna, sam widziałem, rozumiałem wszystko, jak to jest być gejem, jak to jest być fanatycznym islamistą, zrozumiałem że nasze palce dały nam system myślenia, że Bóg wcale nie jest jeden, że każdy ma swojego Boga i że każdy musi wypracować sobie sposób rozmowy ze swoim własnym stwórcą. Systemy dotychczasowe były niedoskonałe. I powiem wam coś więcej, mój Bóg przemówił do mnie i powiedział, Idź za Vivian Mayer, wspieraj ją, bo została ona wybrana by zbawić Światy.
Hanka (po krótszej chwili)
Co stanie się gdy już wszyscy zostaniemy zbawieni?
Skała
Nasze powłoki zniszczeją a dusze staną się jednym, ale to stanie się długo po zbawieniu, będziemy jak miliardy spadających gwiazd, tyle że  do jednego celu i z nieba wtedy będzie padał srebrny deszcz konfetti, muzycznie widzę to tak jak Wielka Orkiestra Jurka, muzyka będzie grała przez cały czas, nawet w dzień po końcu świata.
(Zaciemnienie)


Przypadek Vivian Mayer odc. 17 scenariusz.

– To ciągle za mało, pomysły, potrzeba więcej pomysłów, inaczej nie zyskamy władzy nad duszami.
– Mógłbym zacząć pisać powieść o Vivian – to Mąciewicz rozmawia ze Skałą, Vivian i Hanką, drwalką alpinistyczną. Mógłbym opisać nas wszystkich, ale nie dosłownie, literacko, co wy na to?
– Doskonały pomysł – mówi Skała
– mam już napisany początek
– No tak tego można się było spodziewać.
W tym momencie do sali wfrunął mały, pomarańczowy ptaszek, nastąpił wybuch białego puchu i oczom wszystkich ukazała się pomarańczowa łabędzica, och co za okazały ptak, na jej boku lśni przytroczony ekran LCD który wyświetla płynący napis:
„Czołem grupie zbawiającej świat, przygotowaliśmy dla Was specjalną promocję, udział w konkursie nagłaśniającym Wasze Cele. Tu Centrala Sterowania Wszechświatem” dalej tekst się zapętlał. Pierwsza otrząsnęła się Vivian.
– witaj piękna łabędzico! co to za konkurs czarodziejski ptaku?
znów wybuch puchu i mały pomarańczowy ptaszek wyfruwa z sali, pozostaje mały zielony tablecik z mikro rysikiem i otwartą stroną internetową CSW.
Mąca zaczął analizować stronę.
– To proste, nasze vlogi dotarły do najwyższych władz kosmosu, widocznie dobro ma się dobrze – Powiedział.
– Nie wiadomo czy nie jest to robota wroga – szepnęła ostrzegająco Hanka, drwalka alpinistyczna.
– Ależ nie. Spójrz na formę i sposób podania. Moriarty brzydziłby się aż tak podszywać pod dobro. Świetnie się składa, nasza telewizja pasuje do profilu, możemy stać się postaciami powieści a jednocześnie żywymi youtuberami, to świetny sposób na zbawianie świata.
– Mąca chodź niech Cię uściskam. Tutaj dwaj przyjaciele Mąciewicz i Skała obejmują się, pierwszy znaczny sukces, zostali dostrzeżeni. Strona CSW to istny majstersztyk kamuflażu. Sprawy wagi wszechświatowej, omawiane są tu w sposób twórczy, CSW przypomina galerię sztuki, niosącą ze sobą światłą i pozytywną energię. Mówi prawda. Tak, sprawdź to, mówi piękno, aha, mówi dobro, mówi miłość.
Vivian czuje na sobie wzrok Woźniaka i radość natychmiast miesza się z niepokojem. „Nie zapominaj że wszyscy jesteśmy w jego mocy” powiedział do niej kiedyś Czarny. Uaktywniał się ostatnio rzadko, czasem mówił na powitanie „jesteś zwykłą kurwą”, ale natychmiast Biała zaczynała swoją litanię i Czarny się chował. Vivian słyszała czasem jego kaszel. Zupełnie tak jak teraz. Kaszel Czarnego. Suchy. Niby nic nie znaczący, a jednak tak mocno rozpoznawalny, centralnie w środku głowy. Skąd biorą się złe myśli? Czy najpierw jest kaszel? A może pierwszy jest Woźniak, lub Moriarty. Vivian zatopiła się w swojej filozofii, bardzo szybko neutralizowała zło wokół siebie, lubiła budować alternatywne scenariusze w których Prawda i Dobro są przedsionkami a miłość i piękno komorami tego samego, spragnionego spokoju serca.
Vivian patrzy na swoich przyjaciół, którzy rozprawiają o czymś zawzięcie i nie słyszy ich głosów. Gra w niej muzyka i słychać modlitwę… to modlą się głosy Vivian, jedynie Czarny, milczy. Czymś najwyraźniej urażony, tak jakby chciał powiedzieć „na pewno Ci się nie uda” albo „nie ujdzie Ci to płazem”, ale nie, nie umie pokonać ciszy, która go onieśmiela.
– Vivian? długa Cisza, Vivian patrzy w dal, ponad plecami przyjaciół.
– Vivian?
– Tak? Przepraszam, zamyśliłam się.
– Skała ma pytanie do Ciebie
– Tak? Oczywiście, słucham Cię Wielka Skało.
– Co najbardziej lubisz robić, gdy czujesz się dobrze i błogo? (Mówi Skała)
– Ojej to trudne pytanie. Chyba staram się wyłączyć myślenie i inne bodźce aby stać się uosobieniem potęgi zen. Ale w dzieciństwie bardzo lubiłam bawić się lalkami i robić im różne pokazy mody.
– To świetnie się składa! Przeszkolimy Cię na projektanta mody, to będzie wstęp do nowej twarzy Vivian Mayer, przedstawionej w symbolice kreatora totalnego.

 

Vivian (z niedowierzaniem)

– Tak, ja kreatorem totalnym 🙂

 

Skała (zadumany z nutą profetyczną)

– Ależ Królowo, kreowanie jest jak zabawa z dzieciństwa

 

Mąca 

– Kluczem do Kreatora w Tobie jest moda, (pokazuje znak w cudzysłowie) it’s oficial! (pokazuje lajk)

To mówiąc dwaj przyjaciele przybijają sobie misternie skomponowane piątki

 

Hanka (rozbawiona)
– Nie no z tego to musicie zrobić scenariusz filmowy, aż prosi się o czerwony dywan w Cannes.

Za oknem piękne lato, listonosz przynosi pocztę, dwóch pacjentów z wychodnym gra w ping-ponga, lato, jeszcze nie upały, ale już krótkie rękawki, skowronki i ukradkowe spojrzenia na linii biustu i bioder… Vivian żyje chwilą, która trwa w zawieszeniu, co ciekawe, już nigdy nie przestanie tak żyć, już na zawsze pozostanie sobą, mimo tak wielu światów wokoło. Odnalazła swój kod i swoich ludzi, ten stan potrwa aż do wielkiego cofania zegarów, ale na ten proces musimy jeszcze poczekać, na razie nowe idee posiane w sercu Vivian, kiełkują, potrwa jeszcze zanim kiełki zmienią się w drzewa.



Przypadek Vivian Mayer odc 16 Pani Marzenka

– dobrze, młoda się uczy, ale przejdźmy do kwestii operacyjnych. jak z tym vlogiem, są już kamery? słyszałem że kosztują po 150 pln sztuka?
To Skała rozmawia z Mącą na korytażu szpitala psychiatrycznego
– są bezczelnie tanie, nawet jak ktoś nas nakryje to kupimy sobie nowe, kamera wyobraź sobie łączy się z youtubem sama za pomocą guzika.
– Najświętszy sakremencie – mówi Skała
– Mam już nazwę, będzie się nazywał Mąca Narodowy Komited Ogniskowy, w skrócie Mąca NKO, zarezerwowałem już domenę, więc nie ma odwrotu, nie będziemy się nazywali Skała TV.
– No dobrze już dobrze, nazwa jest nieważna, ważny jest sprzęt i żebyśmy szybko zaczynali, rozumiem że czołówkę już też zrobiłeś, mogłem się tego spodziewać zdrajco – powiedział z uznaniem Skała.
– aaaa, te kamery wyobraź sobie że mają oświetlenie i wejście na mikrofon, można w nich edytować, dodawać efekt sepii i obcinać spady, technologia już jest gotowa na nasze zbawianie.
– dobra nasza! – Skała
Przyjaciele przechodzą koło gotującego się na korytarzu czajnika.
– weźmy ten czajnik, odkąd stał się elektryczny, rozpalanie kuchni traci sens, kuchnia zanika, staje się palarnią, a z kolei palarnia staje się naszym studiem nagraniowym technologie znacznie ułatwiają zbawienie. Pomyśl tylko, to mówi ormormua aszfara czansami czurware inija
– prawda bracie, argone vasia rimari tioujona raczionaja. Dwaj przyjaciele rozmawiali czasem nieodgadnioną mową.
– zaczniemy od wywiadów, trzeba przepytać wszystkich jaki jest ich ulubiony kolor, cyfra, figura geometryczna i tak dalej. Potem bierzemy na warsztat uprzedzenia, czy lubią Żydów, Muzułmanów, Czechów, Rosian i tak dalej.
– myślę o quizach z filozofii, Pani Marzenka nam pomoże, prawda Pani Marzenko? – Powiedział do przechodzącej ładnej kobieciny w szlafroku. Była to Pani Marzenka. Nikt nie znał jej historii, ale wszyscy wiedzieli że jest diabelnie wprost mądra. Dużo milczała, ale gdy zadało jej się odpowiednie pytanie, potrafiła rozkwitnąć.
– Pani Marzenko, które piękno jest ważniejsze, to w oku odbiorcy czy to w dłoniach twórcy? Pyta Mąca Pani Marzenki.
– Panie Mącicielu Piękno jest pochodną Prawdy a ta zawsze należy do Zbawiciela. Zostało to opisane w mądrej księdze. Zauważył Pan że księgi są mądre? A przecież nie myślą. Żurawie myślą. Ktoś mądry powiedział: Błogosławione poranki, błogosławione wieczory, tylko choroba nas zbliża do kosmosu a kosmos wiadomo. Idę na papierosa, słyszałam o waszej telewizji, mogę prowadzić kącik o manufakturach zegarmistrzowskich na terenach przedwojennej Szwajcarii, to mój konik.
Mija miesiąc, Vivian już całkowicie zaaklimatyzowała się w nowym miejscu, jest szczęśliwie zakochana w Pani Ewie, ma nowych przyjaciół i nową tożsamość, zaakceptowała swoją inność, kocha siebie, świat i ludzi. Mąca ze Skałą rozkręcają powoli vloga. Nazwa ulega stałej zmianie, corporate design jest w rozsypce, trwają przepychanki nad wyborem logo, atmosfera w stylu Sturm und Drang. Pani Marzence stale zmienia się zapatrywanie na nowe medium. Na początku nagrywa programy o swoich zainteresowaniach, a są rozliczne, jednak w pewnym momencie odkrywa w sobie żyłkę aktorską i odgrywa słowa. Jako pierwsze, odegrała słowo „Kwasy” na różne sposoby powtarzała to słowo, raz z dumą, raz z odrazą, raz z obrzydzeniem, afirmatywnie, z nadzieją. Pani Marzenka emocje zawsze czerpie z siebie. Nowy Vlog pacjentów szpitala psychiatrycznego był bardzo niszowy. A jednak grupa zbawiających świat pod sztandarem Vivian nie traciła animuszu, przeciwnie, idea stale się rozszerzała i szerzono ją wytrwale. Vivian każdego dnia poznawała coś nowego, świetnie się bawiła podróżami w czasie, występami w telewizji i długimi rozmowami z przyjaciółmi. Zaczęła uczyć się hiszpańskiego. Nigdy nie podejrzewała że szpital psychiatryczny może być tak czarującym miejscem. Owszem zdarzało się że ktoś kogoś oblał wrzątkiem, albo wysmarował kałem, ale było to szeroko komentowane i tworzyła się wokół danego zdarzenia atmosfera wesołego zniesmaczenia, Vivian uczy się życia od nowa, w prawdziwej, nie wirtualnej społeczności, to jak powrót do malowania w jaskiniach, gdy poznało się w stopniu wybitnym tajniki malarstwa sztalugowego.


Nowe forum modowe

Roznosi mnie energia twórcza. Znalazłem zachodnie forum modowe, w którym nie trzeba czekać w kolejce. Normalnie przyjmują. Jest to forum dziwne, jak większość tego typu zjawisk. Najważniejszy temat to co dzisiaj masz na sobie i ludzie wpisują, robią fotki nawet, tak jakby kogoś to obchodziło. Nie ma tutaj działu dla kreatorów mody to na minus, może z czasem mi zrobią jakiś kącik. Będę musiał tym razem uważać żeby mnie nie zbanowali i być przymilnie grzecznym. Z tych rozmów co widziałem wnioskuję że użytkownicy forum są bardzo skryci i zdawkowi, nie ma tutaj otwartości, raczej trwa konkurencja. no nic zobaczymy.


Fashion world – my blog reactivates

Today I decided I will be a fashion designer. I write those words in English because I want to be an international designer. I want to take an inspiration from people who really love fashion, not like those from maxmodels.pl they treat everyone like rubbish. Today i applayed for entrance to www.thefashionspot.com guys if you read that, I am willing to wait as long as it gets to get to you. I want my creative condition to be on highest level of all. I want to change into fountain, producing beauty, but I need right environment. Anyway, I am ready to be a part of fashion world.


Przypadek Vivian Mayer – pulp fiction – odc 15 Wielki powrót Granello

– Zacznijmy od tego że jesteś kompletnie Zielona.
– Tak, o tym już rozmawialiśmy.
To Vivian Zielona rozmawia w jadalni z Mąciewiczem.
– Musisz rozbudzić w sobie twórcze moce.
– Ale jak to zrobić?
– Musisz zacząć słuchać świata. Musisz wynaleźć w sobie stetoskop, który później będziesz przykładała w miejsca dobra. Radia zaczniemy słuchać razem, radio musisz mieć stale przy sobie od rana do wieczora, to jest Twój miecz, no wiesz oręż w walce o zbawienie. Musisz sprawić by zielono-biała radiowa Dwójka stała się Twoją super mocą.
To mówiąc wyjął radioodbiornik Halinka 1999 i radio zaczęło śpiewać, śpiewać, głosami ptaków. Zielona słuchała zadziwiona.
– gdy Moriarty przesadnie miesza w polityce, Dwójeczka nadaje śpiewem ptaków, to bardzo klarowny system komunikacji, a przy tym zupełnie nie rozpoznawalny przez sunnitów.
– Salam Alejkum Ibn Mąco
To Skała  Panowie lubją się witać i tworzyć wymyślne układy klaśnięć uścisków i pstryków.
– Skało, Zielona ma pytania dotyczące jej drogi do zbawienia.
– Właśnie? Po co mam słuchać radia?
– Musisz się uwrażliwiać na piękno, jeden Twój dreszcz metafizyczny jest wart więcej niż produkt krajowy brutto.
„Przerywamy naszą ptasią emisję by powitać naszego specjalnego gościa, tak proszę państwa, zieleń w końcu zagościła w naszych sercach”
I ta obłędna muzyka.
– Alleluja, Haendla. – mówi Mąciewicz
muzyka wzrasta, na plecach Vivian Zielonej pojawia się dreszcz, promieniuje falami na całe ciało jakby na plecach Viv przysiadła ogromna elektryczna meduza. Vivian wie że utwór potrwa jeszcze kilkadziesiąt minut, to jest jak epifania.
– Czy To Ty jesteś Marlenka? Przed Vivian staje dojrzała piękna, o kruczoczarnych włosach kobieta, Vivian pod wpływem wzruszenia, z miejsca się w niej zakochuje, jest dla niej wcieleniem siły, dobra i stateczności.
– Jestem Pani Ewa psycholog, wpadnij do mojego gabinetu to pogadamy
– Teraz? Spytała Vivian, Marlenka, Zielona.
– A co masz jakieś ważne spotkanie?
Vivian cała w skowronkach pobiegła za Panią Ewą. Pani Ewa zdjęła torebkę i powiesiła na specjalnym haczyku umocowanym do stołu.
– Mów mi Ewa, ale chcę żeby to była nasza tajemnica. Oficjalnie jestem dla Ciebie Pani.
– Jasne czym mogę Pani służyć
Zaczęły się śmiać i śmiały się aż Ewa pogroziła Viv palcem żartobliwie. To niesamowite, te dwie dusze miały się ku sobie.
– No biegałaś zdaje się w haleczce po mieście, musieli związać Cię w pasy tak brykałaś.
– A, to – wzruszyła ramionami Vivian – To normalne gdy jest się Zbawicielem
I znowu ten oczyszczający, zdrowy śmiech. Pani Ewa przygryza wargi i w tym momencie dzwoni telefon „Parole, parole, parole”
– Granello, słucham – mówi do telefonu Pani Ewa – nie, tak, nie, nie wiem, może, a jaką dawkę brała? no to dać, ale słabo naostrzony.
Pani Ewa odkłada telefon.
– Na czym to żeśmy?
W oczach Vivian łzy, mówi cicho:
– Czy Ty jesteś Granello?
– Tak jesteśmy ze starej włoskiej rodziny, nasz pra pra…
Nie dokończyła bo Vivian obięła ją
– Granello, tak tęskniłam.
Dwie obce dotąd kobiety przytulają się, przez myśli Ewy przebiegają pozytywne skojarzenia, ale czuje też zapach włosów Vivian, jej ręce zdają się emanować spokojem i pocieszeniem, Vivian czuje że nareszcie jest w domu, w objęciach ukochanej/ukochanego ideogramu. Vivian głaszcze Ewę po włosach, spogląda głęboko w oczy „Parole parole parole” piosenka trwa, dwa sprzeczające się niebiańsko zaplatane głosy. Wszystko zdaje jakby zastygać do miejsca w którym oczy już tylko patrzą w oczy a usta szukają ust. Pierwszy pocałunek, w usta, w oczy, w policzki, znowu w usta, w górną wargę i w końcu francuski pełnometrażowy pocałunek, taki który wymaga zachodzącego słońca i tropików.