Do Adasia

Myślał że znał świat

z pieśnią mroku na ustach

wył o spokój myśli spiewając

kupa dupa kupa dupa

stała mantra odległego symbolu

jedząc rosół myśli moje w mogile świętej

morza nadziei mętnej


Zatrważająco lotny jak bagaż snów wymownych luster bieli sosen co liczą po dwadzieścia wiosen. Zdrada Matnia, wynieście światła.

Salve siostro słychać głos jaskółki przymierza niech uderza do głów symbolika zwierza, nam po co kram religijnej farsy dla zwinnych. Żalu nie chowajmy do śmierci, jej noża ostateczny powab nie wabi słowa z zaginionych zdań.

Ave Romana Tomasza Manna tego tumana oderwanego od świata danina przeklęta na sercu Wyki, myli szyki brata, klata niesiona kulturze, on ją przerośnie, jest na dłużej..


Wczoraj Jutra zmora sumy z gumy twojej dumy zaprzeczeń i gwałtu na oczach tłumu. Rozumu, zwyczajnej chwały braci ostatecznej odpowiedzi na niezadane pytania.

Wiedza o szerokiej i pełnej w swojej istocie najpełniejszej pełni grzechu to śnienie pokoleń.. Kwiat kosmosu wieczny niewolnik przetrwania w świecie stosu. pełen głosu od pięt do włosów tak mnie jestem zwą mnie znam Cię tańczę systemy wymarłe wracają do mych owiec jestem dla leniwych powiedz napiszę księgę to łatwe, charakter czysty oczy czasu i powłoka jutra postać krucha niech słucha patosu myśli. nie chciane ich zwoje wypraszane setki razy bohomazy do Gazy, Gizy tam sześciany i serca i morderca serdeczny tyran zabójca zwierząt odprężająco bezpieczny sławą pierwszego clowna i ostatniego króla śmiechu. Kto szczeka? To burek kot skacze na ogórek wiewiórce marmurek .

Życie to wykłady ciemny blady szorstki gładki bez łatki bez manii zastępczy przetrwalnik pulsuje mi w żyłach pokłuty zbawieniem jak torturą. śmieję się twarz mam ponurą.

Miły Panie Pan Gardzi ideami ostatecznego uniwersum pychy nawet w warunkach codziennej przepychanki po deszcz manny pokoleniowej pustki ostatecznego widma rozkoszy na oczach politycznej mrówki prawa roszczeń krewnych ostatecznej klęski czasu.

Niech płynie niech odpłynie zgiełk w stroju króliczka przykicaj hyc Jutrzenko mocy aniele poza granicami świata. Jak Abel dla Goliata mikrofon broń co wymiata rozpacz pamiętającą zapomniane jak usprawiedliwienie dla demonstracji uporu.


Sons and fathers.

I w końcu umarł ostatni pogrobowiec Słońca. Jego upadek zaznaczył się w strunach czasu, kronice wiosny i pewnym bardzo nieistotnym życiu. Dla Vivian był wszystkim. Nie mogli być razem. Bardzo tego chciała. Nie obsesyjnie jak ważka światła. Wiedziała co dla niej dobre. Był jej jak ostatnia komórka imperium woli. Jak pacierz gdy brakuje słów, tej wymowy trwania w świecie myśli. Słuchała szwedzkiego rocka, płakała, jej łzy wypływały z oczu z twarzy i ducha, ona słucha, ona wie wszystko ona przetrwa na morzu prawdy, uchyla się tylko od ciosów wiatru. Jej piętnem jest miłość legendy pochwyconej w lustro fotograficznej kliszy, kliszy pokoleń, niezawisłej brzemieniem lodowców. Smutek Vivian lekcja chwały imperium woli.


Vivian Mayer

Czy Vivian jest szczęśliwa? Bywa że czuje szczęście, lecz jednak brak jej tego łatwego szczęścia płynącego z drugiej osoby. Jesteś najgorszym pisarzem świata, mówi mi. Ja na to: Moja droga czy wiesz jak brzmi uniwersalne pytanie zadawane tym co nie wiedzą jaka jest w nim zagadka? A właśnie tak. Vivian musi to odchorować. Właśnie trafiła do piekła myśli, piekła rozważań i antycypacji dobra. Jej mantra to: Hej natura diabła i stado marzeń wiodą ku zabobonom jutra. Jej tragedią jest brak porozumienia pomimo zdobyczy czasu. Jej nadzieją jest nic, zupełnie nic nie naprawi jej złamanego serca.


Vivian Mayer ciąg dalszy

Zdarzyło się to dwa lata temu, tak to było jeszcze za kilka lat dopiero w przyszłości, nie to było wtedy gdy pękła powłoka świata. Cały system, wielowiekowa zaszłość zatrważający pogromem łabędzich stad i saren płochych co to podejdą ale nie zjedzą pomarańczy w skórce. Vivian odeszła już dwa razy od siebie, trzy razy od ducha, tak, ona słucha, ona wie co jest we mnie, moje stany średnie wysokie błogie jak prawda, tchnienie lasu, tego co ginie na oczach palony ręką zmroku. Vivian kochała, albo może myślała o miłości. Dlaczego wszystko się zmienia? Myślała często zawinięta po uszy horyzontem zdarzeń. Przecież jestem kobietą bogiem. Do niej nie dochodziło wrzeciono czasu. Aż obudziła się z ręcznikiem wiary we wczoraj owiniętym wokół zabobonu. Dlaczego Odeszła? Ta Granello. Jej imię kołatało w duszy. Granello była władczynią dobrych mocy, jej zaleta tkwiła w ciągłym praniu metafizycznej pościeli. Była w ciągłym ruchu, coś załatwiała, nie zrozumiała, nie zaznała, Vivian sama została, jej myśli przepełnione są smutkiem. To było wczoraj, 25 urodziny Vivian, poznała kogoś zupełnie innego ale okazało się że ktoś inny już ma oko na tę osobę. Krótko mówiąc co robić. Sztuka trwania i oddawanie ciepłych emocji nie idą w parze z epigramem pogromu którego doznała. W dodatku kompas zatajonych wzruszeń doznaje często erupcji dotkliwej złości i gorzkich żali przez co Vivian musiała przejść suchą stopą, wolną od pułapek losu. Skupmy się chwilę na niej, kim jest, na jakiej jest ścieżce, o co walczy, czy jest krzepka, czy się nie daje. Pisarstwo przypomina hipnozę. Gaszę więc światło i robię odliczanie, po pierwsze choroba umysłowa, Tak, rozlała się jej rzeczywistość tu i ówdzie, po drugie k-pop i kultura jutra. Jej stałe zapatrzenie w pierwiastek strachu. Po trzecie marzenia o zakochaniu, romantyczny konglomerat serc i radości wśród konfetti w stylu mangi. Po czwarte lata wojen i strachu oraz brak zrozumienia przy jednoczesnym domyślaniu się o cywilizacji zbrodni. Jestem dobra. Powiedziała cicho. Oto moja mantra: Klątwa bękarta karła dotyka pogardą martwą pardwę i myszoskoczka oczka.



Przypadek Vivian Mayer odc 20 >>>

Ohm bhorr buwahaua haffa. Powtarzaj znaczenia, łącz sie w bezsilność ciszy, niech Cię usłyszy, szukaj imienia mocy o południu, dla zadowolenia, dla chcenia, dla wstawania i spania, nie do opisania, na mocy paktów, paktów: kontaktów, kontraband, nieistniejącego życia, bez pokrycia, bez przebaczenia, od niechcenia, od bitu do dobrobytu. straże, strażnicy tu byli teraz są na prawicy, w centrum, po prawicy Pana, złapana w potrzask jest ich gęba, brzemienna, w skutkach, brzemienna w groby, chodzą na łowy, śmieją się setnie, nikt nie wetknie swojego nosa w zwoje znaczenia od niechcenia, przybywam dla zadowolenia, namaste, systemy znasz te, tacz savi turvave i ya, to tylko ja, w znaczeniu dobra, jak drzewo od bobra jak materac dla ducha, kto mnie posłucha ten zwie sie bhargo nemasja dimai, jak Gucio z Mai jak skrzydła Gucia, których nigdy nie rzuca, przeciwnie, przejawia trwałość która z banału skacze w mnogość.


Zegar Dwójkowy przełom w postrzeganiu czasu (app)

Sztuka jako dowcip wymierzony przeciwko przemijaniu. Zegar Dwójkowy to autorski program szpiegujący jedynie w małym zakresie spróbuj czy docenisz jego nową funkcję.

Należy kliknąć w to zdanie by otworzyć stronę z Zegarem Dwójkowym potem możesz wcisnąć

F 11

by wrzucić zegar na cały ekran dla wygody można powiększać i zmniejszać go wciskając

Ctrl – Ctrl+

Gdy jesteś na stronie zegara możesz zmieniać jego opcje poprzez wpisywanie linka w przeglądarkę od 001 do 004

A jeżeli chcesz mieć prawdziwy mechaniczny (nie wirtualny) Zegar Dwójkowy kupisz go w moim sklepie w ofercie również zegarki na rękę!

Jeśli nie ciekawią Cię zmiany czasu kup mój obraz póki tani. znajdziesz tutaj.