Lego ego czyli lepszy wróbel na dachu niż promocja sklepowa słowa wa

W moim sklepie znowu pojawiły się ptaki. Gdy piszę te słowa gołąb mi grucha za oknem. Mieszkam na strychu. Słyszę też srokę. Grzywacz też pohukuje no i bogatki, wcześnie rano szósta, skończyłem twórczy dzień ale coś nie pozwala zasnąć. To przymus pisania, zapisywania słów dla przyszłych pokoleń ludzi luster niebieskiego śnienia. Ludzi szpiegowanych przez roboty korporacje ten cały szajs który dopiero kiełkuje. Przykro mi widzę wojny zarazę której pycha każe zabijać w imię ego lego tak ego to lego jego wielokrotna błyskotka władzy posiadania czołgów pieniędzy wybuchającego gazu oj wstydźcie się, a Ty pamiętaj to jest też Twoja natura bzdurna chmura hura barykady okopy po co ta ekspansja terytorialna lepiej buduj do wewnątrz nowoczesność przynosi nowe narzędzia domyśl się zacznij działać.

Nadchodzi pora pora genialnego warzywa ważonego nocą przez braci kuriozalnych ery wczesnej wenery szczery oszczerczy w myślach ale nie w mowie no ten jak powie to boki zrywać trwać wytrwać w łajnie połajanek posłanek posłów rosół słów osłów cudzysłów w cudzym słowie mowie przodków podków podkowa słowa mowa wartościowa owa Wa wa zła głowa wpierw połowa potem rozmowa.

To Pis wielozadaniowy uderza do głowy materiał szkoleniowy płowy morowy bo żyjemy w zarazie na razie może na zawsze ta mutacja wszech pokoleniowa niech skona zło na barykadach na barkach diabła barkach na wodzie barkach człowieka co czeka co dźwiga solidny przekaz AZ.

Nikt tak jak ja słucha Bacha ta receptura prastara mądrości wehikuł wiecznej prastarej dobrej wiedzy o emocji zaklętej w strukturze czasu. Jego gwiazda niech świeci a gdy już będziemy święci nasłuchamy się Bacha bachanalia Bacha w niebie a tak wszyscy będziemy w niebie wszyscy jesteśmy z tej samej gliny tylko musimy zrobić odkupienie za winy za wszystkie złe synonimy.

Na tym kończę już nie zdążę podziękować za kpiny za urodziny za miny z gliny praliny gry karciane rekiny język siny wciąż niewyspany nie wysłany list z anilany poprzez muśliny do krynoliny, cromaliny ech były. <3


Chciej mniej – filozoficzny przełom i wartości zmyślone.

Chciej mniej! Czy warto pozbyć się chcenia? Czy można rozwijać się niezależnie od posiadania? Jak przestać marzyć o dobrach materialnych? Tego typu pytania 🙂

memowa twórczość chciej mniej
tworzę też memy

Chciej mniej! Opowiem o sposobach które wypracowałem aby być szczęśliwym może się zainspirujesz czymś?

Taką bajkę radziecką pamiętam z dzieciństwa, opowiadała o larwie której nie chciało się przekształcić w motyla byłem dzieckiem jak to oglądałem. Mimo że larwa symbolizowała bumelanta to ja powiedziałem sobie że chcę być jak ona. Chcę pozostać dzieckiem nie chcę dorosnąć. Pamiętam bar z kebabem wiele lat później. Siedziałem w nim i przyszło mi do głowy: Rób tak jak odradzają Ci inni. Przeżyj życie po swojemu.

Czy można bogacić się bez wydawania pieniędzy?

Odpowiedzią jest tworzenie. Gdy tworzę bogacę się emocjonalnie i materialnie. Powiększam posiadanie bez kupowania, bez wydawania pieniędzy, oszukuję w ten sposób instynkt gromadzenia. To idzie dalej, w moim portfolio jest opcja sprzedaży w której śrubuję ceny. Gdy patrzę na swoje portfolio czuję się bogaty, pracuję na nie każdego dnia.

Chciej mniej. W sukurs przychodzi Allegro 🙂 Wprowadzili niedawno opcję obserwacji przedmiotów. Efekt jest taki że zamiast kupować obserwuję. Zdaję sobie sprawę z radości jaką daje zakupienie czegoś, ale pojawiają się też inne uczucia, człowiek staje się odpowiedzialny za kolejny przedmiot, który prawie zawsze odbiega od marzeń.

Czasem przychodzi chęć posiadania elektroniki, nie jestem całkiem od tego wolny. Mam wypatrzony na Allegro tablet, chcę go mieć ale odkładam na później, gdy myślę o nim, dochodzę do wniosku że wcale go nie potrzebuję, korzystam przecież z laptopa mam tutaj swój warsztat pracy i rozrywkę, kupię tablet gdy zepsuje mi się laptop. Odkładanie na później to sposób na chcenie.

Tego typu sposoby chyba jest tego więcej ale nie chce mi się więcej pisać. Wyznaję minimalizm ten artykuł chciałem rzucić w twarz materializmowi chęciom posiadania, wartościowaniu przez pryzmat pieniędzy. Chcenie więcej imperializm materialistyczny widać na każdym kroku przejawia się zanieczyszczeniem planety gdy myślę o plastiku w oceanach ciarki przechodzą mam jedną radę dla świata: chciej mniej, zwolnij imperialistyczne tempo, rozwiaj się do wewnątrz, nie potrzebujesz więcej rzeczy.



Zatrważająco lotny jak bagaż snów wymownych luster bieli sosen co liczą po dwadzieścia wiosen. Zdrada Matnia, wynieście światła.

Salve siostro słychać głos jaskółki przymierza niech uderza do głów symbolika zwierza, nam po co kram religijnej farsy dla zwinnych. Żalu nie chowajmy do śmierci, jej noża ostateczny powab nie wabi słowa z zaginionych zdań.

Ave Romana Tomasza Manna tego tumana oderwanego od świata danina przeklęta na sercu Wyki, myli szyki brata, klata niesiona kulturze, on ją przerośnie, jest na dłużej..


Vivian Mayer ciąg dalszy

Zdarzyło się to dwa lata temu, tak to było jeszcze za kilka lat dopiero w przyszłości, nie to było wtedy gdy pękła powłoka świata. Cały system, wielowiekowa zaszłość zatrważający pogromem łabędzich stad i saren płochych co to podejdą ale nie zjedzą pomarańczy w skórce. Vivian odeszła już dwa razy od siebie, trzy razy od ducha, tak, ona słucha, ona wie co jest we mnie, moje stany średnie wysokie błogie jak prawda, tchnienie lasu, tego co ginie na oczach palony ręką zmroku. Vivian kochała, albo może myślała o miłości. Dlaczego wszystko się zmienia? Myślała często zawinięta po uszy horyzontem zdarzeń. Przecież jestem kobietą bogiem. Do niej nie dochodziło wrzeciono czasu. Aż obudziła się z ręcznikiem wiary we wczoraj owiniętym wokół zabobonu. Dlaczego Odeszła? Ta Granello. Jej imię kołatało w duszy. Granello była władczynią dobrych mocy, jej zaleta tkwiła w ciągłym praniu metafizycznej pościeli. Była w ciągłym ruchu, coś załatwiała, nie zrozumiała, nie zaznała, Vivian sama została, jej myśli przepełnione są smutkiem. To było wczoraj, 25 urodziny Vivian, poznała kogoś zupełnie innego ale okazało się że ktoś inny już ma oko na tę osobę. Krótko mówiąc co robić. Sztuka trwania i oddawanie ciepłych emocji nie idą w parze z epigramem pogromu którego doznała. W dodatku kompas zatajonych wzruszeń doznaje często erupcji dotkliwej złości i gorzkich żali przez co Vivian musiała przejść suchą stopą, wolną od pułapek losu. Skupmy się chwilę na niej, kim jest, na jakiej jest ścieżce, o co walczy, czy jest krzepka, czy się nie daje. Pisarstwo przypomina hipnozę. Gaszę więc światło i robię odliczanie, po pierwsze choroba umysłowa, Tak, rozlała się jej rzeczywistość tu i ówdzie, po drugie k-pop i kultura jutra. Jej stałe zapatrzenie w pierwiastek strachu. Po trzecie marzenia o zakochaniu, romantyczny konglomerat serc i radości wśród konfetti w stylu mangi. Po czwarte lata wojen i strachu oraz brak zrozumienia przy jednoczesnym domyślaniu się o cywilizacji zbrodni. Jestem dobra. Powiedziała cicho. Oto moja mantra: Klątwa bękarta karła dotyka pogardą martwą pardwę i myszoskoczka oczka.


Pierwszy wpis masoński.

Martwię się wieloma sprawami. Na przykład jak pomóc biednym. To oczywiście że trzeba przyjąć pewien klucz kolejności pomocy, ale trzeba polegać na inspiracji i broń Boże nie pomagać najpierw bliskim a potem dalekim, do tych dalekich nigdy w ten sposób nie dojdziemy. Najlepiej jest skakać. Zwracać uwagę na biedę tutaj, za chwilę bezdomne psy, potem wsparcie dla chorego dziecka z Afryki, tak aby dawać przykład innym, inspirować ich.


garść nowości

Dzisiaj grałem na pianinie. Wpadłem w fazę tapera kinowego 🙂 Wszystko dzięki mojej nauczycielce Tani, która nauczyła mnie, żeby ćwiczyć triole. Poza tym dzisiaj byłem na spektaklu w którym występował mój siostrzeniec. Traktował on o złym borsuku i zającach, Adam był jednym z tych zajęcy. W sumie rola Adama była trzecioplanowa, bo były jeszcze niedźwiedzie, wiewiórki i jeże, ale miał najsilniejszą reprezentację na widowni. No i okazało się po spektaklu że jestem ulubionym wujkiem Adama, “gdzie wujek?” “wujku chodź” itd. byłem w szoku. Wszystkiemu winne gry komputerowe i nasze wspólne zabawy lego 🙂 Natomiast jutro idę do Opery, gdzie mam znajomości i wejścia promocyjne, w dodatku na moją ulubioną operę Mozarta – Wesele Figara!


Pierwsze próby aparatu

  • W oczekiwaniu na autobus

Dzisiaj testowałem mój nowy aparat FujiFilm, jestem bardzo zadowolony, skupiam się na zdjęciach w zastanym świetle na razie na programie automatycznym bo ten aparat jest bardzo skomplikowany. Podoba mi się ziarno tego aparatu, to jak zachowuje się w ciemnych pomieszczeniach. Jak ja lubię robić zdjęcia obcym ludziom, podobno jest to zabronione, no trudno najwyżej pójdę siedzieć, a z resztą to martwy przepis.



Galeria Macy

Marzę o własnej galerii z dziełami mistrzów europejskich XIX wieku, ta możliwość komponowania różnych struktur z genialnych obrazów jest powalająca. Ależ to możliwe! Przecież nie trzeba wystawiać oryginałów, wystarczą kopie, obrazy to wytrzymają, no ale trzeba mieć pieniądze na te kopie, owszem, ale nie dużo bo kopie mogą być małe i fotograficzne. Nowoczesność do czegoś się przydaje. No ale potrzebne jest pomieszczenie, a skąd, galerie mogą być w przestrzeni publicznej, jeszcze lepiej, bo galeria jest bardziej dostępna i zaskakująca swoją wartością edukacyjną. Pomysł Macy, mikro galeria na szybie przystanku przy ulicy Fabrycznej w Starej Miłośnie, pierwsze co zrobiłem to napisałem do ZTM, napisałem grzecznie i artystycznie, odpowiedź przyszła natychmiastowo bardzo oficjalna ” W odniesieniu do Pana wystąpienia w przedmiotowej sprawie” no ale tak trzeba, to poważna firma, w każdym razie skierowali mnie do AMS, firmy która zajmuje się outdoorem, napisałem do nich grzecznie i artystycznie no i teraz czekam, jeśli nie chcą takich komplikacji, to będę musiał coś pomyśleć innego, pewnie zajawka mi chwilowo odpuści, ale nie spocznę, muszę kiedyś mieć własną galerię 🙂