Sons and fathers.

I w końcu umarł ostatni pogrobowiec Słońca. Jego upadek zaznaczył się w strunach czasu, kronice wiosny i pewnym bardzo nieistotnym życiu. Dla Vivian był wszystkim. Nie mogli być razem. Bardzo tego chciała. Nie obsesyjnie jak ważka światła. Wiedziała co dla niej dobre. Był jej jak ostatnia komórka imperium woli. Jak pacierz gdy brakuje słów, tej wymowy trwania w świecie myśli. Słuchała szwedzkiego rocka, płakała, jej łzy wypływały z oczu z twarzy i ducha, ona słucha, ona wie wszystko ona przetrwa na morzu prawdy, uchyla się tylko od ciosów wiatru. Jej piętnem jest miłość legendy pochwyconej w lustro fotograficznej kliszy, kliszy pokoleń, niezawisłej brzemieniem lodowców. Smutek Vivian jest jak lekcja chwały w imperium zasad.


Vivian Mayer

Czy Vivian jest szczęśliwa? Bywa że czuje szczęście, lecz jednak brak jej tego łatwego szczęścia płynącego z drugiej osoby. Jesteś najgorszym pisarzem świata, mówi mi. Ja na to: Moja droga czy wiesz jak brzmi uniwersalne pytanie zadawane tym co nie wiedzą jaka jest w nim zagadka? A właśnie tak. Vivian musi to odchorować. Właśnie trafiła do piekła myśli, piekła rozważań i antycypacji dobra. Jej mantra to: Hej natura diabła i stado marzeń wiodą ku zabobonom jutra. Jej tragedią jest brak porozumienia pomimo zdobyczy czasu. Jej nadzieją jest nic, zupełnie nic nie naprawi jej złamanego serca.


Vivian Mayer ciąg dalszy

Zdarzyło się to dwa lata temu, tak to było jeszcze za kilka lat dopiero w przyszłości, nie to było wtedy gdy pękła powłoka świata. Cały system, wielowiekowa zaszłość zatrważający pogromem łabędzich stad i saren płochych co to podejdą ale nie zjedzą pomarańczy w skórce. Vivian odeszła już dwa razy od siebie, trzy razy od ducha, tak, ona słucha, ona wie co jest we mnie, moje stany średnie wysokie błogie jak prawda, tchnienie lasu, tego co ginie na oczach palony ręką zmroku. Vivian kochała, albo może myślała o miłości. Dlaczego wszystko się zmienia? Myślała często zawinięta po uszy horyzontem zdarzeń. Przecież jestem kobietą bogiem. Do niej nie dochodziło wrzeciono czasu. Aż obudziła się z ręcznikiem wiary we wczoraj owiniętym wokół zabobonu. Dlaczego Odeszła? Ta Granello. Jej imię kołatało w duszy. Granello była władczynią dobrych mocy, jej zaleta tkwiła w ciągłym praniu metafizycznej pościeli. Była w ciągłym ruchu, coś załatwiała, nie zrozumiała, nie zaznała, Vivian sama została, jej myśli przepełnione są smutkiem. To było wczoraj, 25 urodziny Vivian, poznała kogoś zupełnie innego ale okazało się że ktoś inny już ma oko na tę osobę. Krótko mówiąc co robić. Sztuka trwania i oddawanie ciepłych emocji nie idą w parze z epigramem pogromu którego doznała. W dodatku kompas zatajonych wzruszeń doznaje często erupcji dotkliwej złości i gorzkich żali przez co Vivian musiała przejść suchą stopą, wolną od pułapek losu. Skupmy się chwilę na niej, kim jest, na jakiej jest ścieżce, o co walczy, czy jest krzepka, czy się nie daje. Pisarstwo przypomina hipnozę. Gaszę więc światło i robię odliczanie, po pierwsze choroba umysłowa, Tak, rozlała się jej rzeczywistość tu i ówdzie, po drugie k-pop i kultura jutra. Jej stałe zapatrzenie w pierwiastek strachu. Po trzecie marzenia o zakochaniu, romantyczny konglomerat serc i radości wśród konfetti w stylu mangi. Po czwarte lata wojen i strachu oraz brak zrozumienia przy jednoczesnym domyślaniu się o cywilizacji zbrodni. Jestem dobra. Powiedziała cicho. Oto moja mantra: Klątwa bękarta karła dotyka pogardą martwą pardwę i myszoskoczka oczka.



Przypadek Vivian Mayer odc 20 >>>

Ohm bhorr buwahaua haffa. Powtarzaj znaczenia, łącz sie w bezsilność ciszy, niech Cię usłyszy, szukaj imienia mocy o południu, dla zadowolenia, dla chcenia, dla wstawania i spania, nie do opisania, na mocy paktów, paktów: kontaktów, kontraband, nieistniejącego życia, bez pokrycia, bez przebaczenia, od niechcenia, od bitu do dobrobytu. straże, strażnicy tu byli teraz są na prawicy, w centrum, po prawicy Pana, złapana w potrzask jest ich gęba, brzemienna, w skutkach, brzemienna w groby, chodzą na łowy, śmieją się setnie, nikt nie wetknie swojego nosa w zwoje znaczenia od niechcenia, przybywam dla zadowolenia, namaste, systemy znasz te, tacz savi turvave i ya, to tylko ja, w znaczeniu dobra, jak drzewo od bobra jak materac dla ducha, kto mnie posłucha ten zwie sie bhargo nemasja dimai, jak Gucio z Mai jak skrzydła Gucia, których nigdy nie rzuca, przeciwnie, przejawia trwałość która z banału skacze w mnogość.


Przypadek Vivian Mayer odc 19 Fatal Error.

Gabinet Dr. Woźniaka, ogromny wiatrak chłodzący
Dr. Woźniak
– Pani Marleno, jak długo będzie Pani milczeć?
Vivian
To Pan milczy, zresztą bądźmy szczerzy nie polubimy się raczej za szybko.
Dr. Woźniak (po krótkiej pauzie, siląc się na spostrzegawczość)
Ślinisz się
Vivian
Słucham?
Dr. Woźniak (maniakalnie)
Wszystkiemu winien jest Wojciechowski, on ma kilkaset dokumentów tożsamości, wszystko może, nic nie musi, jeśli zechce, gwałci zgodnie z prawem w sposób publiczny nawet niewinne trzylatki, podobno nawet robi to dla dobra społecznego
Vivian (zrezygnowana)
Ale po co Pan mi to mówi?
Dr. Woźniak (z łzami w oczach)
Nawiedzają mnie, ciągle we mnie mieszkają, przechadzają się, podziwiają wnętrza, znają moje myśli, patrzą na świat moimi oczami.
Vivian (ze znawstwem)
To się zdarza często, najgorsze jest gdy gość ma nierozwiązane problemy psychiczne lub wręcz bywa autodestrukcyjny, może to dopiec. Kto Pana tak nachodzi Panie doktorze?
Dr Woźniak (z szaleństwem w oczach wstaje i celuje palcem wskazującym w sufit)
Zainstalował mi w mózgu procesor do obsługi ciała, jak usnę staję się kukłą lub lalką, obsługują mną od urodzenia.
Vivian (znudzona)
To może ja już pójdę doktorze, a Pan musi się wziąć za siebie, rozwiązać trochę problemów. Ja miałam małe problemy z moimi głosami, ale teraz gdy trzeba zawsze jest cisza.
Dr Woźniak (poprawiający okulary i odprowadzający Vivian do drzwi)
Tak dziękuję Ci moje dziecko i przestań się ślinić
Vivian
Co? Ja się nie ślinię! Wypraszam sobie!
Dr. Woźniak (zamykając drzwi)
Tak tak, do widzenia.
(Dr. Woźniak zostaje sam w swoim gabinecie. Zmienia się oświetlenie i na ścianie pojawia się twarz Moriartego)
Moriarty
Woźniak do cholery, co wyciągnąłeś z tej Mayer?
Dr. Woźniak
Imperatorze, seniorze, ona jest doskonale wyszkolona, wątpię żeby Vivian Mayer kiedykolwiek istniała
Moriarty
nie wyjeżdżaj z teoriami spiskowymi.
Dr. Woźniak
Mówię serio Imperatorze, ta cała Vivian wygląda na zupełnie normalną
Moriarty (wpada w szał)
Taak? To ja Ci powiem…
(na ścianie niebieski ekran z wielkim FATAL ERROR.
Ujęcie z gabinetu Moriartego. Moriarty próbuje sobie wyrwać włosy z głowy, które trzymają się mocno.)
(zaciemnienie)

(rozjaśnienie)
Palarnia szpitala psychiatrycznego, obecnie pełni funkcję studia filmowego. Vivian kręci razem z Mącą odcinek vloga za pomocą komórki umieszczonej na selfie-sticku. Jest dwunasta w nocy, pełnia, prawie wszyscy śpią, niektórzy wyją do księżyca
Vivian
trzeba umieć kochać, obudźcie to w sobie, pokochajcie swojego Stwórcę. Nie wierzysz w Stwórcę? Nie szkodzi, ważne że chcesz zmienić świat. Skończy się prymat religii grupowych, pora na multikulti, każdy niech sam decyduje o obrządku swojego Boga
Mąca
Stop. Bardzo dobrze. To może teraz zwróć się do wszystkich religii świata
Vivian (odgarniając włosy z oczu)
Musicie w końcu spróbować się porozumieć. musicie nauczyć się mieszać ze sobą, nie osiągniemy zbawienia dopóki nie dojdziecie do zgody. Widzę to tak, szanuję Was, ale musicie stać się mną, to jest naturalna droga ewolucji. Dzisiaj miałam taką sytuację, małe dziecko spytało mnie, dlaczego na świecie ciągle trwają wojny. I co odpowiedzieć temu dziecku? Czy powiedzieć że ludzie są źli? Że są dobrzy i źli? Ci dobrzy to my. Otóż nie jesteśmy źli, ani my ani wy ani oni, po prostu nie możemy się dogadać i to mnie wkurza.
Mąca(rozluźniony)
Uo Viv, rozkręcasz się podoba mi się twój flow. Do naszych widzów, którzy dopiero włączyli monitory przypominam że zbawienie to nie coś co samo do nas przyjdzie, na przyjemność zbawienia musimy sobie sami zapracować.
Vivian
Myśleliście że zbawienie samo się zrobi. No tak jasne najlepiej żeby było bardzo efektowne, żeby był wielki potop, albo pożary, trzęsienia ziemi i w końcu świetlista postać na niebie, ogólnie dużo efektów specjalnych, zorze polarne. No i zaczyna się, kto był dobry, kto zły, kto komu zawinił, słowem sąd. Tak to sobie wyobrażacie? Nie wierzę w sądy. Moim zdaniem musimy sobie sami zapracować na zbawienie, musimy udowodnić że jesteśmy w stanie żyć w zgodzie, że nie ma wojen i biedy, wszyscy żyją dostatnio, nie ma nonsensu bogacenia się…
Mąca
Dobra starczy, myślę że wystarczy, no świetnie Viv dziękuję Ci za udział w Naszym zbawiennym show. Pokój, Dobro, Piękno, Miłość, Czystość i Prawda.
(Obydwoje uśmiechają się do siebie i poklepują po plecach)
Vivian (pokazuje like button)
I nie zapomnijcie subskrybować!



Przypadek Vivian Mayer odc 18 confetti

Mąca (nadal rozmawia ze Skałą, Vivian i Hanką)

Mojej iluminacji winien jest Owsiak, a dokładniej jego ludzie. To było latem, miałem już mocno w głowie jeśli chodzi o psychozę i szukałem pracy w jego telewizji. W psychozie jestem totalnie skoncentrowany i potrafię świetnie wpływać na ludzi. Niektórym w firmie się to nie podobało i krótko mówiąc ktoś dosypał mi kokainy i amfetaminy do herbaty.

Hanka
o niee to straszne, ale ludzie tak robią mojej znajomej też się to przydarzyło. Ale nie wiń ich o to, miałam chłopaka co pracował w telewizji, media to strasznie szmaciarska branża.

Mąca
Ale ja nikogo nie winię, mi to było potrzebne. To prawda że na koniec stałem się agresywny i odwieźli mnie do szpitala, ale przynajmniej miałem swój moment sam na sam ze Stwórcą, gdzieś na stacji Metra Wilanowska

Skała
Totalnie kultowa stacja . jej rozmieszczenie, te pięterka no i system linii który ogłupia, ale tylko z pozoru

Vivian
I co powiedział Ci Stwórca?

Mąca
Stwórca nie musi mówić. Nagle, przez krótką chwilę rozumiesz wszystko i widzisz dokładnie przeszłość, przyszłość i wszystkie punkty zwrotne. Masz gotową koncepcję, wszystko do niej pasuje, każda Twoja myśl ma znaczenie. Szkoda że ten moment trwa tak krótko, nie zdążyłem zrobić notatek pamięć momentalnie zatarła się, od czasu do czasu ta pamięć wraca i kilka elementów układanki zaczyna pasować, jest to zawsze miły moment i świętuję go zapaleniem lampki dziękczynnej na macanko.com, zrobiłem do tego specjalną aplikację.

Hanka
Chłopaki chodźcie uciekniemy wszyscy z tego szpitala, strasznie kiepsko tu karmią a ja też tęsknie za ścinaniem drzew i wspinaczką

Mąca
Uciec można zawsze, ale oni Cię wszędzie namierzą. Mają specjalnie wyszkolone służby i posługują się kryptonimami operacyjnymi, tacy jak my mają swój kod, to f20, stworzony przez Moriartego po to by lepiej kontrolować placówki psychiatryczne.
Skała
Musisz myśleć perspektywicznie, masz szczęście w pewnym sensie bo Twoje właściwości pojawiają się tylko jak sobie popijesz
Mąca
Special Powerrrrs
(Panowie wymieniają między sobą system klaśnięć i przyklepań piątki)
Vivian
Hanuś wyjdziesz lada moment i wszyscy spotkamy się na wolności. Będziemy walczyć o zbawienie i przy tym dobrze się bawić.
Hanka
No jasne Viv, jesteśmy przecież Zgraną Paczką
Mąca
Kompletnie zgraną!
Wszyscy radośnie się śmieją i przyklepują piątki po korytarzu sunie Dr. Woźniak. Spiskowcy natychmiast cichną.
Woźniak
Mąciewicz kiedy zaczniesz się myć? Jak chcesz wyjść na wolność z taką twarzą?
(Twarz Mąciewicza pokryta jest krwią z nosa i popiołem z popielniczek)
Mąca
Doktorze najwyższy prokuratorze Twoja obecność wpływa na mnie kojąco i z sekundy na sekundę zdrowieję. Twoja aura wreszcie przemówiła mi do rozsądku
(to rzekłszy Mąciewicz oddala się w kierunku łazienki ze śpiewem “Mydło wszystko umyje nawet uszy i szyje etc.”
Woźniak
Pani Marleno proszę do mojego gabinetu, mamy parę spraw do obgadania
(Oficjalnie w tym świecie Vivian nosi imię Marlena)
Vivian z westchnieniem opuszcza przyjaciół i wraz z Woźniakiem odchodzą. Skała i Hanka długo i komfortowo milczą. Zjawia się Mąca, czysty na twarzy
Mąca
I powiadam wam że spadnie srebrny deszcz i będziemy wtedy bardzo blisko samego epicentrum. Och zbawienie to taka cudowna rzecz, oczyszczająca i pełna zadziwiającego piękna, sam widziałem, rozumiałem wszystko, jak to jest być gejem, jak to jest być fanatycznym islamistą, zrozumiałem że nasze palce dały nam system myślenia, że Bóg wcale nie jest jeden, że każdy ma swojego Boga i że każdy musi wypracować sobie sposób rozmowy ze swoim własnym stwórcą. Systemy dotychczasowe były niedoskonałe. I powiem wam coś więcej, mój Bóg przemówił do mnie i powiedział, Idź za Vivian Mayer, wspieraj ją, bo została ona wybrana by zbawić Światy.
Hanka (po krótszej chwili)
Co stanie się gdy już wszyscy zostaniemy zbawieni?
Skała
Nasze powłoki zniszczeją a dusze staną się jednym, ale to stanie się długo po zbawieniu, będziemy jak miliardy spadających gwiazd, tyle że  do jednego celu i z nieba wtedy będzie padał srebrny deszcz konfetti, muzycznie widzę to tak jak Wielka Orkiestra Jurka, muzyka będzie grała przez cały czas, nawet w dzień po końcu świata.
(Zaciemnienie)


Przypadek Vivian Mayer odc. 17 scenariusz.

– To ciągle za mało, pomysły, potrzeba więcej pomysłów, inaczej nie zyskamy władzy nad duszami.
– Mógłbym zacząć pisać powieść o Vivian – to Mąciewicz rozmawia ze Skałą, Vivian i Hanką, drwalką alpinistyczną. Mógłbym opisać nas wszystkich, ale nie dosłownie, literacko, co wy na to?
– Doskonały pomysł – mówi Skała
– mam już napisany początek
– No tak tego można się było spodziewać.
W tym momencie do sali wfrunął mały, pomarańczowy ptaszek, nastąpił wybuch białego puchu i oczom wszystkich ukazała się pomarańczowa łabędzica, och co za okazały ptak, na jej boku lśni przytroczony ekran LCD który wyświetla płynący napis:
“Czołem grupie zbawiającej świat, przygotowaliśmy dla Was specjalną promocję, udział w konkursie nagłaśniającym Wasze Cele. Tu Centrala Sterowania Wszechświatem” dalej tekst się zapętlał. Pierwsza otrząsnęła się Vivian.
– witaj piękna łabędzico! co to za konkurs czarodziejski ptaku?
znów wybuch puchu i mały pomarańczowy ptaszek wyfruwa z sali, pozostaje mały zielony tablecik z mikro rysikiem i otwartą stroną internetową CSW.
Mąca zaczął analizować stronę.
– To proste, nasze vlogi dotarły do najwyższych władz kosmosu, widocznie dobro ma się dobrze – Powiedział.
– Nie wiadomo czy nie jest to robota wroga – szepnęła ostrzegająco Hanka, drwalka alpinistyczna.
– Ależ nie. Spójrz na formę i sposób podania. Moriarty brzydziłby się aż tak podszywać pod dobro. Świetnie się składa, nasza telewizja pasuje do profilu, możemy stać się postaciami powieści a jednocześnie żywymi youtuberami, to świetny sposób na zbawianie świata.
– Mąca chodź niech Cię uściskam. Tutaj dwaj przyjaciele Mąciewicz i Skała obejmują się, pierwszy znaczny sukces, zostali dostrzeżeni. Strona CSW to istny majstersztyk kamuflażu. Sprawy wagi wszechświatowej, omawiane są tu w sposób twórczy, CSW przypomina galerię sztuki, niosącą ze sobą światłą i pozytywną energię. Mówi prawda. Tak, sprawdź to, mówi piękno, aha, mówi dobro, mówi miłość.
Vivian czuje na sobie wzrok Woźniaka i radość natychmiast miesza się z niepokojem. “Nie zapominaj że wszyscy jesteśmy w jego mocy” powiedział do niej kiedyś Czarny. Uaktywniał się ostatnio rzadko, czasem mówił na powitanie “jesteś zwykłą kurwą”, ale natychmiast Biała zaczynała swoją litanię i Czarny się chował. Vivian słyszała czasem jego kaszel. Zupełnie tak jak teraz. Kaszel Czarnego. Suchy. Niby nic nie znaczący, a jednak tak mocno rozpoznawalny, centralnie w środku głowy. Skąd biorą się złe myśli? Czy najpierw jest kaszel? A może pierwszy jest Woźniak, lub Moriarty. Vivian zatopiła się w swojej filozofii, bardzo szybko neutralizowała zło wokół siebie, lubiła budować alternatywne scenariusze w których Prawda i Dobro są przedsionkami a miłość i piękno komorami tego samego, spragnionego spokoju serca.
Vivian patrzy na swoich przyjaciół, którzy rozprawiają o czymś zawzięcie i nie słyszy ich głosów. Gra w niej muzyka i słychać modlitwę… to modlą się głosy Vivian, jedynie Czarny, milczy. Czymś najwyraźniej urażony, tak jakby chciał powiedzieć “na pewno Ci się nie uda” albo “nie ujdzie Ci to płazem”, ale nie, nie umie pokonać ciszy, która go onieśmiela.
– Vivian? długa Cisza, Vivian patrzy w dal, ponad plecami przyjaciół.
– Vivian?
– Tak? Przepraszam, zamyśliłam się.
– Skała ma pytanie do Ciebie
– Tak? Oczywiście, słucham Cię Wielka Skało.
– Co najbardziej lubisz robić, gdy czujesz się dobrze i błogo? (Mówi Skała)
– Ojej to trudne pytanie. Chyba staram się wyłączyć myślenie i inne bodźce aby stać się uosobieniem potęgi zen. Ale w dzieciństwie bardzo lubiłam bawić się lalkami i robić im różne pokazy mody.
– To świetnie się składa! Przeszkolimy Cię na projektanta mody, to będzie wstęp do nowej twarzy Vivian Mayer, przedstawionej w symbolice kreatora totalnego.

 

Vivian (z niedowierzaniem)

– Tak, ja kreatorem totalnym 🙂

 

Skała (zadumany z nutą profetyczną)

– Ależ Królowo, kreowanie jest jak zabawa z dzieciństwa

 

Mąca 

– Kluczem do Kreatora w Tobie jest moda, (pokazuje znak w cudzysłowie) it’s oficial! (pokazuje lajk)

To mówiąc dwaj przyjaciele przybijają sobie misternie skomponowane piątki

 

Hanka (rozbawiona)
– Nie no z tego to musicie zrobić scenariusz filmowy, aż prosi się o czerwony dywan w Cannes.

Za oknem piękne lato, listonosz przynosi pocztę, dwóch pacjentów z wychodnym gra w ping-ponga, lato, jeszcze nie upały, ale już krótkie rękawki, skowronki i ukradkowe spojrzenia na linii biustu i bioder… Vivian żyje chwilą, która trwa w zawieszeniu, co ciekawe, już nigdy nie przestanie tak żyć, już na zawsze pozostanie sobą, mimo tak wielu światów wokoło. Odnalazła swój kod i swoich ludzi, ten stan potrwa aż do wielkiego cofania zegarów, ale na ten proces musimy jeszcze poczekać, na razie nowe idee posiane w sercu Vivian, kiełkują, potrwa jeszcze zanim kiełki zmienią się w drzewa.