Przypadek Vivian Mayer odc. 17 scenariusz.

– To ciągle za mało, pomysły, potrzeba więcej pomysłów, inaczej nie zyskamy władzy nad duszami.
– Mógłbym zacząć pisać powieść o Vivian – to Mąciewicz rozmawia ze Skałą, Vivian i Hanką, drwalką alpinistyczną. Mógłbym opisać nas wszystkich, ale nie dosłownie, literacko, co wy na to?
– Doskonały pomysł – mówi Skała
– mam już napisany początek
– No tak tego można się było spodziewać.
W tym momencie do sali wfrunął mały, pomarańczowy ptaszek, nastąpił wybuch białego puchu i oczom wszystkich ukazała się pomarańczowa łabędzica, och co za okazały ptak, na jej boku lśni przytroczony ekran LCD który wyświetla płynący napis:
“Czołem grupie zbawiającej świat, przygotowaliśmy dla Was specjalną promocję, udział w konkursie nagłaśniającym Wasze Cele. Tu Centrala Sterowania Wszechświatem” dalej tekst się zapętlał. Pierwsza otrząsnęła się Vivian.
– witaj piękna łabędzico! co to za konkurs czarodziejski ptaku?
znów wybuch puchu i mały pomarańczowy ptaszek wyfruwa z sali, pozostaje mały zielony tablecik z mikro rysikiem i otwartą stroną internetową CSW.
Mąca zaczął analizować stronę.
– To proste, nasze vlogi dotarły do najwyższych władz kosmosu, widocznie dobro ma się dobrze – Powiedział.
– Nie wiadomo czy nie jest to robota wroga – szepnęła ostrzegająco Hanka, drwalka alpinistyczna.
– Ależ nie. Spójrz na formę i sposób podania. Moriarty brzydziłby się aż tak podszywać pod dobro. Świetnie się składa, nasza telewizja pasuje do profilu, możemy stać się postaciami powieści a jednocześnie żywymi youtuberami, to świetny sposób na zbawianie świata.
– Mąca chodź niech Cię uściskam. Tutaj dwaj przyjaciele Mąciewicz i Skała obejmują się, pierwszy znaczny sukces, zostali dostrzeżeni. Strona CSW to istny majstersztyk kamuflażu. Sprawy wagi wszechświatowej, omawiane są tu w sposób twórczy, CSW przypomina galerię sztuki, niosącą ze sobą światłą i pozytywną energię. Mówi prawda. Tak, sprawdź to, mówi piękno, aha, mówi dobro, mówi miłość.
Vivian czuje na sobie wzrok Woźniaka i radość natychmiast miesza się z niepokojem. “Nie zapominaj że wszyscy jesteśmy w jego mocy” powiedział do niej kiedyś Czarny. Uaktywniał się ostatnio rzadko, czasem mówił na powitanie “jesteś zwykłą kurwą”, ale natychmiast Biała zaczynała swoją litanię i Czarny się chował. Vivian słyszała czasem jego kaszel. Zupełnie tak jak teraz. Kaszel Czarnego. Suchy. Niby nic nie znaczący, a jednak tak mocno rozpoznawalny, centralnie w środku głowy. Skąd biorą się złe myśli? Czy najpierw jest kaszel? A może pierwszy jest Woźniak, lub Moriarty. Vivian zatopiła się w swojej filozofii, bardzo szybko neutralizowała zło wokół siebie, lubiła budować alternatywne scenariusze w których Prawda i Dobro są przedsionkami a miłość i piękno komorami tego samego, spragnionego spokoju serca.
Vivian patrzy na swoich przyjaciół, którzy rozprawiają o czymś zawzięcie i nie słyszy ich głosów. Gra w niej muzyka i słychać modlitwę… to modlą się głosy Vivian, jedynie Czarny, milczy. Czymś najwyraźniej urażony, tak jakby chciał powiedzieć “na pewno Ci się nie uda” albo “nie ujdzie Ci to płazem”, ale nie, nie umie pokonać ciszy, która go onieśmiela.
– Vivian? długa Cisza, Vivian patrzy w dal, ponad plecami przyjaciół.
– Vivian?
– Tak? Przepraszam, zamyśliłam się.
– Skała ma pytanie do Ciebie
– Tak? Oczywiście, słucham Cię Wielka Skało.
– Co najbardziej lubisz robić, gdy czujesz się dobrze i błogo? (Mówi Skała)
– Ojej to trudne pytanie. Chyba staram się wyłączyć myślenie i inne bodźce aby stać się uosobieniem potęgi zen. Ale w dzieciństwie bardzo lubiłam bawić się lalkami i robić im różne pokazy mody.
– To świetnie się składa! Przeszkolimy Cię na projektanta mody, to będzie wstęp do nowej twarzy Vivian Mayer, przedstawionej w symbolice kreatora totalnego.

 

Vivian (z niedowierzaniem)

– Tak, ja kreatorem totalnym 🙂

 

Skała (zadumany z nutą profetyczną)

– Ależ Królowo, kreowanie jest jak zabawa z dzieciństwa

 

Mąca 

– Kluczem do Kreatora w Tobie jest moda, (pokazuje znak w cudzysłowie) it’s oficial! (pokazuje lajk)

To mówiąc dwaj przyjaciele przybijają sobie misternie skomponowane piątki

 

Hanka (rozbawiona)
– Nie no z tego to musicie zrobić scenariusz filmowy, aż prosi się o czerwony dywan w Cannes.

Za oknem piękne lato, listonosz przynosi pocztę, dwóch pacjentów z wychodnym gra w ping-ponga, lato, jeszcze nie upały, ale już krótkie rękawki, skowronki i ukradkowe spojrzenia na linii biustu i bioder… Vivian żyje chwilą, która trwa w zawieszeniu, co ciekawe, już nigdy nie przestanie tak żyć, już na zawsze pozostanie sobą, mimo tak wielu światów wokoło. Odnalazła swój kod i swoich ludzi, ten stan potrwa aż do wielkiego cofania zegarów, ale na ten proces musimy jeszcze poczekać, na razie nowe idee posiane w sercu Vivian, kiełkują, potrwa jeszcze zanim kiełki zmienią się w drzewa.

Dodaj komentarz