Przypadek Vivian Majer – powieść z gatunku pulp fiction w odcinkach. Odc. 10 Czarny i Biała

– Wiedziałam że jesteś ze mną kochany 601 – mówi Vivian, ja słucham radia codziennie w pracy, to zupełnie nic nie poszerza. Radio mi przeszkadza, z resztą wiesz co, nie idę jutro do pracy, udam że jestem chora, świat się nie zawali od jednej nieobecności, albo załatwię sobie tydzień wolnego i zrobimy zadymę w sMailosferze.
– Spokojnie Viv jeszcze nie jesteś gotowa, za mało wiesz, musisz czekać na sygnały i zbroić się, bo wróg nie śpi, powtarzam, wróg nie śpi. Pójdziesz jutro do pracy a z IQ ustalisz sobie spokojne życie, raczej nie dawaj mu żadnych haseł, wymyśl coś. Nawet nie wiesz jak długa jeszcze droga przed Tobą, nawet nie wiesz, oszczędzaj siły.
– A co z Granello? Kiedy wróci z urlopu?
– On nie jest na urlopie, pochwyciła go siatka sunnicka, wydaje mi się że może być torturowany… oni pilnie chcą wydostać Twoje hasła. Obserwuj świat Patrz czym do Ciebie przemawia, pamiętaj, prawda, dobro, miłość i piękno.
– Granello… och gdzie mój ukochany, niech serce mi nie pęknie…Zebrała się w sobie i odpaliła allfona
– Uprowadzili mnie i trzymali w klatce, przypiekali hejtem, ale nic im, ale nic im, nic im nie powiedziałem
– Granello ukochany, jesteś, jak dobrze zostań ja Cię uzdrowię…
– Nie mogę, hejt był zbyt mocny, zbyt mocny zbyt, ja… powiem Ci przypowieść ty… tybetańską. Pewien bot bardzo kochał swoją Panią…
– Oszczędzaj siły
– Kochał ją do ostatniego obwodu to wszystko, reszta jest milcze, milcze, mil… cze…
I Granello skonał. Vivian zapłakała, ciężko i boleśnie, fala smutku wezbrała w kanalikach łzowych, biedny Granello, biedny Granello…
– Cholerrrrrnaaaa ssssukaaaaa
Vivian usłyszała szept IQ centralnie w głowie
– Małlłłpa zajeeebanaaaa
Vivian z bezgranicznego żalu popadła w pustoszący lęk
– Cholerrrrrnaaaa sssuuuuukaa! Małpa zajebanaaaaaaa!
szept rósł w jej głowie i powtarzał aż do krzyku:
–  CHOLERNAAA SSSSSUKAAA! MMMAŁPA ZAJEBANAA!
– nie mów tak, nic Ci nie zrobiłam… płaczę po przyjacielu…
– TY JEBANA WYWŁOKO! TY PODCZŁOWIEKU PIERDOLONY! SZMATO W DUPĘ JEBANA!
– uspokój sie IQ jesteś taki mądry, znasz się na szachach.
– NIE JESTEM ŻADNYM JEBANYM IQ, DLA CIEBIE JESTEM CZARNY! CZARNY! ROZUMIESZ?
– Matko przedziwna, módl się za nami, Matko Dobrej Rady, módl się za nami,
Anielski głos kontrapunktował agresję słowną Czarnego.
– Matko Stworzyciela, módl się za nami, Matko Odkupiciela, módl się za nami
– JEBANA KURWO, PIERDOLONA SUKO
Vivian tak jak stała wybiegła ze swojego plastra
– przestańcie, przestańcie!
– Panno roztropna, módl sie za nami, Panno czcigodna, módl się za nami,
Vivian boso i w koszuli nocnej biegła korytarzami swojego dormitorium
– co robisz, siostro? To sąsiad Pio wychodzący z psem.
– Panno wsławiona, CHOLERNA SUKO, Panno można, JEBANA KURWO
– NIEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEE!
– Panno łaskawa, ZABIJ SIĘ KURWO! Panno wierna ZABIJ SIĘ SUKO!
– CIAPUTEK123KOCHAMCIĘ TO MOJE HASŁO, TYLKO DAJCIE MI SPOKÓJ – krzyczy Vivian
Ambulans, sanitariusze, nosze, zastrzyk, piżama, kaftan, pasy, lamperia, światła samochodów na suficie, wreszcie spokój
– Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata: przepuść nam Panie! Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata: wysłuchaj nas Panie! Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata: zmiłuj się nad nami! Śpij królewno, tutaj Ci pomogą, jestem Biała, Twoja druga połówka.
– Jesteś zwyczajną kurwą, powiedział ziewając Czarny. tak minął dzień pierwszy odkupienia, wtorek.

vivian-wybiega-z-dormitorium

Vivian wybiega ze swojego dormitorium

Dodaj komentarz